wtorek, 10 lutego 2015

30. Epilog.


Wszystko zaczęło się kiedyś. Nikt nie pamięta dokładnie dnia ani godziny. Zayn i Vanessa wkraczali w okres ciągłych imprez i alkoholu lejącego się litrami. Ich spotkane nie było typowe. Żadne z nich nie zamieniło do tej pory zdania. Znali się z widzenia. On wiedział, że to młodsza siostra jego kumpla a Ona wiedziała, że to kumpel jej starszego brata. Nie mieli okazji wcześniej się poznać. Los nie połączył ich dróg wcześniej. Dopiero jednego pamiętnego dnia coś się wydarzyło. Nie było to tylko pożądanie lecz czysta, prawdziwa miłość od pierwszego wejrzenia. Ta miłość trwa do dziś. Mimo, że minęły już 2 lata to i tak On ciągle odwiedza JĄ w szpitalu i ciągle ma nadzieję, że Ona się obudzi. Kiedy On wyjechał z powrotem do Bradford nie mógł wytrzymać. Zaraz po 24 godzinach siedział w samochodzie i wracał do Londynu.
Niestety lekarze ciągle powtarzają, że są nikłe szanse by Ona się obudziła to i tak On ciągle tam przychodzi. Każdego dnia zjawia się o tej samej porze. Gdy wybija godzina 2:00 PM On wchodzi do jej Sali, siada przy łóżku i wpatruje się bez celu w jej bladą twarz. Jednego dnia siedzi i słowem się nie odezwie a drugiego mówi do niej nie mogąc przestać.
Jej rodzice pogodzili się już z jej śpiączką, nawet Nathan i Dave żyją swoim życiem.  Tylko ten jeden chłopak ciągle ma nadzieję. Tylko ten jeden chłopak utrzymuje ją przy życiu. Za pewne gdyby nie On lekarze już dawno zadecydowali o JEJ życiu.
Każdy mówi mu by zaczął żyć swoim życiem. By zapomniał o NIEJ i o wspólnie spędzonych chwilach. Na początku nie mógł dopuścić do siebie tej myśli lecz któregoś dnia w jego życiu pojawił się KTOŚ. Dziewczyna o imieniu Grace, która wywróciła jego życie do góry nogami. Nie mógł jej pokochać, był z nią bo bał się samotności. Dziewczyna leżąca w szpitalu na zawsze miała jego serce i nic tego nie mogło zmienić. Po kilku tygodniach spotykania się z Grace postanowił rozpocząć z nią związek. Dni mijały a on miał coraz więcej lat na karku. Każde uczucie, każdy najmniejszy czyn skierowany do niej był tylko jego grą. Nie umiał po prostu otworzyć serce i wpuścić Grace.

Gdy minął rok od rozpoczęcia jego związku z Grace - odpuścił. Tamtego dnia był ostatni raz w szpitalu, u niej w Sali. Przeprosił ją chociaż nie wiedział za co. Tyle razy Dave mówił mu, że Vanessa pewnie by chciała by był szczęśliwy. Pytanie tylko czy Zayn jest szczęśliwy z Grace? Na to pytanie wolał nie odpowiadać. Gdy ostatni raz się z nią pożegnał, wrócił do  mieszkania Grace, uklęknął na jedno kolano i wyciągnął pierścionek.
Przygotowania do ślubu szły pełną parą. Sala została zamówiona, goście zaproszeni i nawet Zayn kupił już garnitur.  Rodzice Vanessy oraz brat także dostali zaproszenia. Nie wiedział do końca czy to będzie stosowne ale w końcu sama matka Vanessy namawiała go do ułożenia sobie życia. 

Gdy w końcu nadszedł TEN dzień. Ubrany w czarny garnitur stał przed lustrem a jego matka poprawia mu włosy. Nie czuł podekscytowania jak to zazwyczaj mężczyzna czuje w dniu ślubu. Wszystko mu było obojętne. Gdy wszedł do zapełnionego gośćmi budynku poczuł, że popełnia największy błąd w swoim życiu. Jednak nadal szedł w stronę ołtarza.  Stał tam już Nathan. Chłopak miał pełnić rolę drużby. Zayn rozglądał się po kościele lecz nie ujrzał rodziny Vanessy. Od razu zrobiło mu się przykro. Chciał by chociaż Oni tutaj byli. Gdy rozebrzmiał dźwięk tak dobrze znanego "marsza weselnego" zapytał sam siebie co on tutaj robi. Potem ujrzał w drzwiach dziewczynę. Grace szła przez kościół w przepięknej, śnieżnobiałej sukience. Każdy mężczyzna marzy o takiej żonie lecz nie on. On cały czas w głowie miał blondynkę, która zawróciła mu w głowie parę lat temu. Nawet gdy nabożeństwo się rozpoczęło, On był myślami gdzieindziej. Nagle przed oczami zobaczył te wspaniałe momenty z Vanessą. W oczach pojawiły mu się łzy lecz każdy myślał, że są spowodowane trwającym ślubem.
Kiedy na jego palcu zaświeciła obrączka już nie było odwrotu. Przyrzekł miłość do końca życia dziewczynie której nie kocha. 

Zabawa trwała. Pomyśleć można było, że Zayn dobrze się bawi lecz On po prostu umiał dobrze udawać. Gdzieś po północy wyszedł z budynku i usiadł na pomoście, który znajdował się nad niewielkim jeziorem obok Sali. Jego obrączka zaczęła połyskiwać na palcu. Wpatrywał się w nią i pytał sam siebie po co to zrobił. Nie powinien w ogóle rozpoczynać innego związku. Przez miłość do Vanessy powinien zostać sam do końca życia. Strach przed samotną przyszłością jednak był silniejszy. Ubrał na twarz sztuczny uśmiech i powrócił do budynku gdzie goście oblewali jego ślub.
Po udanej zabawie nowożeńcy udali się do hotelu. Noc poślubna powinna być wyjątkowym przeżyciem dla nich obojga lecz tutaj korzyści czerpała jedynie Grace. Zayn robił to tylko dlatego by nie ranić swojej świeżo upieczonej żony. Gdy tylko Grace zasnęła, wziął papierosy i udał się na balkon.  Nagle jego telefon zaczął intensywnie wibrować na szafce nocnej. Słychać było to nawet na balkonie lecz wycieńczonej Grace nic nie było wstanie obudzić. Zabrał swój telefon i ponownie wrócił na balkon odbierając dzwoniący telefon.  Uprzednio spojrzał kto dzwoni. Zdziwił go widok literek układających się w imię: Dave. Gdy przyłożył telefon do ucha od razu uszył podekscytowany głos Dave'a.
- Zayn Ona żyje! Ona się obudziła! Vanessa się obudziła! Nie pamięta nic ale lekarze mówią, że to może być chwilowe..
Chłopak po tych słowach osunął się po ścianie. Nie wierzył w to co przed chwilą wykrzyczał Dave. Pragnął tej chwili od zawsze lecz teraz wszystko się zmieniło. Bał się ją zobaczyć a tym bardziej powiedzieć jej o tym, że ma żonę. Siedział na balkonie nie wiedząc jak postąpić. Jego serce chciało do Vanessy lecz mózg podpowiadał mu by został z Grace. Z trzęsącymi dłońmi wyciągnął telefon i napisał wiadomość do Dave'a. Wiedział , że źle robi, że będzie potem żałował.
Te kilka liter zdecydowało.
" Cieszę się Dave. Nie mów jej o mnie. Tak będzie najlepiej. Zapomnijcie o mnie! "
Gdy nacisnął " wyślij" wrócił do łóżka gdzie spała Grace. Miał wreszcie żonę ale jego serce nadal krwawiło.

Minął kolejny rok. Zayn przywyknął do życia z Grace. Niestety nie traktował jej jak żonę. Ich relację można by było porównać do przyjaciół. Grace marzyła o dziecku, którego Zayn nie chciał jej dać. To chyba było największym powodem ich ciągłych kłótni. Zayn wolał siedzieć całym dniami w swoim biurze niż w domu. Za pewne właśnie ciągłą pracą osiągnął status biznesmena. Miał pieniądze, duży dom w centrum Londynu i żonę ale jego serce nadal należało do Vanessy. To właśnie przez nią był nieszczęśliwy. Jej brak zrobił z Zayn'a maszynę do pracowania. 

Któregoś dnia gdy wieczorem wracał do domu zatrzymał się przy supermarkecie. Chciał kupić zapas alkoholu. Jutrzejszy dzień jest wolny od pracy, więc zostaje mu jedynie upić się w trupa i przespać cały dzień. Gdy zakupił już kilkanaście butelek drogiego alkoholu z powrotem ruszył w stronę swojego nowego samochodu. Gdy był już przy nim zauważył cztery tak dobrze znane mu postacie. Grupka przyjaciół szła za pewne do klubu. Na samym początku rozpoznał Dave'a. Trzymał On za rękę Ritę, która uśmiechała się do niego szeroko. Zaraz za tą dwójką zobaczył Nathan'a obejmującego tak dobrze znaną mu blondynkę. Zacisnął mocno szczękę. Nie myślał nawet, że Vanessa także ułoży sobie życie i to znowu z Nathan'em. Potrząsnął głową i wrzucił siatki z alkoholem do bagażnika. Ostatni raz odwrócił głowę w stronę dziewczyny gdy właśnie miał wsiadać za kierownice swojego samochodu. Ich oczy spotkały się ze sobą. On wyglądał jak we śnie a w jej oczach widać było jedynie ból i smutek. Dave po chwili także zauważył Zayn'a. Od razu objął od drugiej strony swoją siostrę i skierowali się razem w inną stronę. Zayn wpatrywał się w dziewczynę do chwili gdy zniknęła Ona za zakrętem. Stracił ją, a zobaczenie jej po latach jeszcze bardziej rozdrapało jego rany. Wszystko wróciło ze zdwojoną siłą ale było już na to za późno. Można było powiedzieć jedynie, że Zayn już nie był jej bohaterem. Teraz ONA była bohaterką dla kogoś innego. 

The End. 

Czytasz = Komentuj!

Czyli to już koniec. Wiem, wiem głupio się skończyło ale tak już miało być od samego początku. To zakończenie wymyśliłam jeszcze przed napisaniem pierwszego rozdziału.
Co do kontynuacji II części to nic nie wiem na ten temat. Pewnie w wakacje będzie mi się nudzić i coś tutaj dodam ale jak na razie to ta opowieść kończy się tak.
Dziękuje, że byliście i czytaliście. Nie wiele was to komentowało, ale widząc statystki było was tutaj wielu.
Jeszcze raz wiele dzięki i do zobaczenia :*
Jeżeli chcecie poczytać coś jeszcze mojego autorstwa to zapraszam tutaj:

13 komentarzy:

  1. Boooze toc sie tak poryczalam ze nie zasne bo bede myslec bsikejesjsksknsnedn

    OdpowiedzUsuń
  2. Placze jak debil jak no jak ale nie zawsze moze byc tak kolorowo no trudno ale placze tak ze sie nie da !

    OdpowiedzUsuń
  3. :'( rycze po prostu rycze.
    Zayn tak mi przykro.
    Nie wiem nawet co powiedziec , zabraklo mi slow

    OdpowiedzUsuń
  4. Musi być 2 część Oni muszą być RAZEM!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepraszam ale nie podoba mi się zakończenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Znalazłam to opowiadanie dopiero dzisiaj, szkoda że tak późno... Piszesz niesamowicie! :) Każdy szczegół jest dopracowany a wszystko idealnie współgra. Strasznie się wciągnęłam i przeczytałam całość od razu. Co do końcówki.. Podoba mi sie, na początku moze bylam załamana i zła, bo w końu to była MIŁOŚĆ, a Zayn tak cierpi( opisałaś jego uczucia tak realnie, tak prawdziwie.. boże cudo! )ale pozniej uswadomilam sobie ze tak musi być, nie wszysto konczy sie szczęśliwie, mimo że wszystko ku temu zmierza. Dziękuję za tą piękną historię i pisz dalej bo naprawdę masz talent :) D.

    OdpowiedzUsuń
  7. boże, to opowiadanie wywołało we mnie podobne emocje co youngloovers.blogspot.com ( moze znasz, a jak nie to zajrzyj) bardzo twoje opowiadanie mną ruszyło !!! nie mogę wydobyć z siebie wielu słów, zabiłaś mnie tą historią! czekam na rozwinięcie

    OdpowiedzUsuń
  8. no nie kurwa. ja się w zwyczaju poryczałam a to do mn nie podobne, Pierwszy raz się tak wzruszyłam i teraz będę mieć bad day bo będę myśleć tylko o tym cudownym opowiadaniu i o tym jak bardzo szkoda mi Zayna. Kochana to mój pierwszy komentarz na tym blogu i tak się wciagnełam że przeczytałam całe opowiadanie w trzy dni. Dziękuje że pociągnęłaś tą historie do końca ale szkoda że to się tak skończyło. Cudownie piszesz i nie przestawaj, życze ci dużo weny i czytelników. Jkbc to jest mój TT @Lilly_1D_PL . Tak bardzo szkoda mi Zayna no ale cóż... ;( a teraz idę sb popłakać. Stworzyłaś arcydzieło <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawi Cię, co się stanie, gdy jeden czyn zaważy na życiu młodego człowieka? Jedno wydarzenie może zmienić wszystko na gorsze. Jeśli tak, koniecznie musisz odwiedzić Zastępcę (wystarczy kliknięcie na tytuł, żeby przenieść się na odpowiednią stronę). Jest to opowiadanie, w którym przeważają sceny przepełnione krwią, ale zdarzają się również inne wzloty. Nic tu nie jest tak, jak powinno być. Ludzie znikają, umierają lub odchodzą, ale zastępca zostaje do samego końca.
    Serdecznie zapraszam,
    dajmond

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialne!!
    Zapraszam również do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Znalazłam to opowiadanie dopiero teraz i przeczytałam w 2 dni, tak mnie zaciekawiło. Nie ukrywam ze końcówka mnie załamała i pewnie będę przeżywać to przez kilka tygodni...ale nie zawsze może być szczęśliwy koniec. Nawet uważam że teraz wszędzie pełno tych happyendów (nwm jak to się pisze hahaha) więc pewnie nikt nie spodziewał sie takiego zakończenia i brawo, bo nie nie chodzi o to by wszystko bylo przewidywalne, ale właśnie by czytelnikom szczęka opadła. Mam jednak tą cichą nadzieję że napiszesz drugą część i Zayn będzie z Vanessą. :D i przy okazji zapraszam do mnie http://thethreatoflove.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj,
    Jeśli chcesz szczerą recenzję swojego bloga, zgłoś się do nas
    http://recenzowisko-blogow.blogspot.com/p/zamow.html?showComment=1430463983712
    Prowadzimy także nabór. Może właśnie czekamy na ciebie? :) http://recenzowisko-blogow.blogspot.com/
    Pozdrawiamy, załoga recenzowisko

    OdpowiedzUsuń
  13. Wyje jak jakas pojebana.... Ale .... Wszystko mialo byc inaczej...... Boze.....

    OdpowiedzUsuń