sobota, 4 października 2014

21. Gdzie byłeś?.


Zayn. 


Usiadłem sobie na parapecie w salonie i podziwiałam widoki za oknem.  Co chwilę obok moje akademika przejeżdżał jakiś samochód. Moja noga nerwowo podskakiwała a z głośników telewizora wydobywał się stłumiony dźwięk. Vanessa zamknęła się w moje sypialni zaraz po tym jak przeprowadziła dość ostrą kłótnię z Nathan’em. Chciałem do niej iść i po prostu być przy niej lecz dziewczyna oznajmił mi że chce zostać sama. Nie sprzeciwiałem się. Nie mogę przecież robić czegoś wbrew jej woli. Najgorzej boli mnie to, że Ona nadal coś czuje do Nathan’a.

Widać to gołym okiem. Do tego kiedy dzisiaj Nathan wykrzyczał jej, że jest miłością jego życia coś chyba znowu się w niej odrodziło.  Cały czas mam przed oczami jej twarz kiedy Nathan jej to powiedział. Wyglądała jakby miała za chwilę stracić przytomność. Oczywiście Vanessa zaraz po tym zaczęła krzyczeć, że to nic nie zmieni lecz czuje w głębi duszy, że po woli ją tracę. Odchodzi ode mnie przez Nathan’a.

*

Siedziałem tak na tym parapecie aż w końcu wszystko zaczęło mnie boleć. Po woli wstałem i nie wiedząc dlaczego ruszyłem prosto do mojej sypialni gdzie aktualnie śpi Vanessa.
Po cichu otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Lekka smuga światła z korytarza padała prosto na twarz Vanessy. Mimo bólu w mojej klatce piersiowej na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Ten widok chciałbym mieć codziennie.  Vanessa spała wtulona w moją poduszkę a jej różowe usta były lekko otwarte co było uroczę. Usiadłem sobie na łóżku obok dziewczyny i lekko złapałem za jej dłoń.
- Nie odchodź ode mnie. – Wyszeptałem błagalnym tonem. Dziewczyna lekko poruszyła się lecz na szczęście nie obudziłem jej. Nie wiedziałem co mam teraz ze sobą zrobić. W głowie zaświtał mi jeden plan i nie mogłem go wyrzucić z myśli.  Myśl o stracie Vanessy potęgowała coraz bardziej mój gniew jak i niepokój. W tamtym momencie nie mogłem już wytrzymać. Krew zaczynała we mnie buzować i kiedy wyszedłem ze swojej sypialni nie było już odwrotu.  Ubrałem szybko pierwsza lepszą bluzę i stare znoszone trampki po czym wybiegłem z akademika.
Nie zwracałam uwagi z jaką prędkością jadę. Nawet znaki rogowe nie miały dla mnie znaczenia. Podczas jazdy wybrałem numer Nathan’a.
Z: Musimy się spotkać. Czekam  na ulicy przy parku obok domu Vanessy.
N: Zayn? Czy ciebie powaliło? Po co?
Z: Nie zadawaj kurwa pytań. Spotkamy się na miejscu to pogadamy.
N: Dobra będę za parę minut.
Wrzuciłem telefon z powrotem do kieszeni swojej kurtki i tym razem jechałem samochodem już ostrożniej.  Przetwarzałem sobie w głowie rozmowę z Nathan’em. Dla niego nie ma już tutaj miejsca. Zranił nas wszystkich oszukując i pozorując swoją śmierć. 

Vanessa.

Obudziłam się gdy ktoś gwałtownie trzasnął drzwiami. Szybko podniosłam się z łóżka i poszłam zobaczyć gdzie jest Zayn. Niestety nie było go w domu a kiedy próbowałam się z nim skontaktować odzywała się poczta głosowa.
- Ciekawe gdzie poszedł? – Zapytałam samą siebie i skierowałam się do kuchni by zrobić sobie herbatę na rozbudzenie mojego organizmu. Bez żadnego problemu znalazłam w małej kuchni Zayn’a kubek z logo jakiegoś zespołu i zrobiłam sobie herbatę. Dziwnie się poczułam kiedy zdałam sobie sprawę, że poruszam się po tym mieszkaniu jak u siebie.  Trzymając w dłoni kubek herbaty ruszyłam do salonu. Usiadałam sobie na sofie i ponownie spróbowałam połączyć się z Zayn’em. Niestety ponownie mi się to nie udało. Zrezygnowana położyłam się na sofie i włączyłam telewizor. Leciały powtórki starych seriali, które pamiętam ze swojego dzieciństwa lecz nie umiałam się na nich skupić. Leżący przede mną na stoliku telefon przyciągał znacznie bardziej moją uwagę. Chciałam by chociaż Zayn dał mi znać gdzie jest. Zaczynam po prostu już wariować. Zayn jest dorosły i może przecież sobie wychodzić gdzie chce. Tylko, że pojawia się już we mnie to uczucie, którego nie czułam dawno temu. Boję się o niego. Tylko dlaczego?
- Boisz się o niego bo go kochasz! –  Jakiś głos w mojej głowie odpowiedział mi na pytanie. Westchnęłam przeciągle i znowu spróbowałam się do niego dodzwonić. Tym razem usłyszałam sygnał oczekiwania ale i tak Zayn nie odebrał połączenia. Jęknęłam i już nie mogąc uleżeć na sofie podeszłam do okna. Usiadłam sobie na parapecie jak to zawsze w zwyczaju miałam i podziwiałam okolice mając nadzieję, że w końcu Zayn do mnie zadzwoni albo co lepsze pojawi się obok mnie. Jak to się w ogóle stało? Jakim sposobem w tak krótkim czasie się w nim zakochałam? Nie wiem czy można to nazwać miłością lecz wiem, że ten chłopak o oczach jak czekolada nie jest mi obojętny.
Nagle w całym pomieszczeniu rozległ się dzwonek telefonu. Zeskoczyłam szybko z parapetu i dosłownie rzuciłam się na mój telefon. Kiedy ujrzałam wiadomość i od kogo ona jest od razu uśmiech zawitał na moich ustach.

Dzięki jego wiadomości od razu zrobiło mi się lepiej. Uspokoiłam się i mogłam teraz iść spokojnie spać. Związku z tym, że miałam na sobie ciasne rurki podeszłam do szafy Zayn’a i wyciągnąłem z niej jego czarną koszulkę. Szybko się w nią przebrałam i położyłam się z powrotem na łóżku Zayn’a. Cała pościel pachniała nim. Wtuliłam głowę w jego poduszkę i czułam się dziwnie bezpiecznie.  W obcym mieszkaniu, zupełnie sama i do tego o tej porze. Nie obchodziło mnie to moje oczy z każdą sekundą stawały się coraz to bardziej cięższe.

*

Rano obudziły mnie składane na mojej szyi pocałunki.  Zachichotałam i powoli otworzyłam oczy by zobaczyć centralnie przede mną Zayn’a.
- Cześć. – Mruknęłam zaspanym głosem, wpatrując się w oczy Zayn’a. Ten oczywiście szczelił ten swój firmowy, bezczelny uśmieszek za którym przepadam i złożył pocałunek na moich ustach.
- Cześć piękna. – Odpowiedział prosto w moje usta.
- Gdzie byłeś? – Zapytałam przeciągając się i prostując swoje kości. Miałam ochotę jeszcze poleżeć lecz widząc godzinę ,którą wskazywał zegarek muszę jechać do swojego domu by uszykować się do szkoły.
- Pojechałem do kumpla … Gdzie ty idziesz? – Nie wypytywałam Zayn’a o więcej informacji na temat jego pobytu u kolegi dzisiejszej nocy.
- Idę się ubrać i jadę do domu. Musze się ogarnąć. Przecież dzisiaj jest szkoła … - Odpowiedziałam Zayn’owi na jego pytanie i odgarniając kołdrę ze swoich nóg skierowałam się do łazienki. Nagle Zayn jęknął przeciągle i westchnął. Odwróciłam się do niego i posłałam mu pytające spojrzenie.
- Idź już do tej łazienki bo zaraz nie wytrzymam i przepieprzę cię na moim łóżku. – Zaśmiałam się na jego komentarz chociaż w normalnych okolicznościach oblałabym się rumieńcem i za pewne spoliczkowałbym Zayna.

*

Zarazem z Zayn’em szliśmy przez korytarz szkoły. Oczywiście każdy uczeń posyłał nam te dziwne spojrzenia  za pewne spowodowane przez zazdrość. No tak w jakim to życiu jest możliwe by zwykła, przeciętna, nowa uczennica mogła chodzić z gwiazdą szkolnej drużyny piłkarskiej?
Oczywiście jak to na Zayn’a przystało musiał powiedzieć coś zboczonego kiedy się ze mną żegnał. Kiedy wreszcie mnie opuścił ja dołączyłam do swojej klasy. Oczywiście usiadłam sobie w ławce z Jess, która już od razu zaczęła przeżywać nowego nauczyciela. Jak się dowiedziałam nasz nowy nauczyciel ma 22 lata i jest tutaj na stażu. Jess także poinformowała mnie jak ma na imię i nazwisko. Podobno razem z Ritą wkradły się do gabinetu dyrektora i wykradły jego akta. Nowy nauczyciel ma na imię Marcus Lewis. Jakoś dość szybko minęła lekcja pomijając ciągłe wzdychanie i chichotanie Jess to było spokojnie. Zaraz gdy tylko wyszłam z klasy spotkałam się z Zayn’em. Chłopak nie zwracając uwagi na innych przyciągnął mnie do siebie i złożył czuły pocałunek na moich ustach.
- Stęskniłeś się aż tak bardzo? – Zaśmiałam się ale Zayn tym razem przecisnął mnie do ściany i tym razem brutalnie wpił się w moje usta. Nasz pocałunek przerwał telefon Zayn’a i dzwonek oznajmiający koniec przerwy.
- Dokończymy to na następnej przerwie. – Pomachałam Zayn’owi kiedy ten odchodził głąb korytarza z telefonem przyciśniętym do swojego ucha.

*

Lekcję skończyłam o godzinie 3:30 PM z związku z tym , że mój ojciec już pojechał do domu a Zayn także miał jakiś trening, zmuszona byłam wracać autobusem. Poprawiłam torebkę na ramieniu i ruszyłam w stronę przystanku. Kiedy czekałam na autobus znajome auto zatrzymało się przy przystanku. Kiedy ujrzałam kto siedzi w tym samochodzie moje nogi zrobiły się jak z waty a serce podwoiło swój rytm.

Czytasz = Komentuj!

Witajcie. :) Na samym początku chce przeprosić za tak nudny rozdział. Byłam wczoraj na imprezie i dzisiaj walczę z kacem. :/

Co do pojawiania się rozdziałów to chciałam coś wyjaśnić. Rozdziały będą pojawiać się jedynie w weekend. Nie poroście mnie bo i tak nie dam rady ich pisać szybciej. W wakacje dodawałam prawie codziennie ale wtedy siedziałam całe dnie w domu i się nudziłam. Więc zrozumcie mnie i przyczajcie się, że rozdziały będą pojawiać się jedynie w weekend.

 



Następny rozdział 12 Październik. 2014 rok.

11 komentarzy:

  1. Zajebisty jak zawsze cZekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. szkoda, że nie jutro

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział boję się tylko że Vanessa wróci do Nathana a tego bym nie przerzyla. Czekam do tego 12 nie mogę się już doczekac. Życzę Ci dużo dużo weny. Kocham Cię :** WeRa

    OdpowiedzUsuń
  4. Omg <3 Super rozdział ♥ To Matt? :o
    czekam na next i życzę weny! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Miał być dziś rozdział, czemu nie ma?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień się jeszcze nie skończył. Nie bójcie się. Rozdział jest w trakcie pisania. Na 10000% dodam go do północy. :*

      Usuń